Dziennik Czarnoksiężnika #3

plaga
Artwork by unknown

Dadoria, 17 dzień roku Motyla – III Ery

                Naszą cudowną, mlekiem i miodem płynącą krainę dopadła plaga. Kolejne wioski obejmowane są kwarantanną, niektóre  miasta izolują się od świata zamykając i ryglując wszystkie bramy, a coraz większą liczbę ludzi i nieludzi ogarnia panika i strach przed zarazą. Rada czarodziejów zwołała specjalne zgromadzenie w tej sprawie, na które również ja zostałem zaproszony. Chociaż w jednym miejscu zebrały się najznamienitsze umysły tego świata, to również tu dało się odczuć, że emocje biorą górę i pomimo ogromnej wiedzy opinie są skrajnie różne. Dyskusja z rzeczowej, opartej na faktach i argumentach przeradzała się momentami w przerywaną krzykami i wyzwiskami kłótnię. Ostatecznie, tak jak najczęściej to bywa, powstały dwie główne i bardziej skrajne strony sporu i trzecia, mniej liczna grupa, podzielającą część spostrzeżeń jednych i drugich.

                Z początku bliżej było mi do obozu pierwszego, mocno sceptycznego i uważającego, że cała ta epidemia jest niepotrzebnie rozdmuchana, kiedy same liczby pokazywały, że nie wyróżnia się ona szczególnie na tle innych chorób, z którymi ludzkość zmaga się na co dzień. Obecnie jednak obserwując zasięg i tempo rozprzestrzeniania się zarazy myślę, że podjęcie kroków zwiększających bezpieczeństwo i zmniejszających ryzyko dalszej eskalacji jest zasadne i po prostu rozsądne. Z dwojga złego lepsza nadmierna ostrożność, niż lekkomyślność i niedocenienie przeciwnika. Chociaż przyznaję, że skala proponowanych  środków bezpieczeństwa przez drugi obóz wydaje się przesadzona, a strategia kwarantanny jest mocno niespójna i dyskusyjna jeśli chodzi o jej potencjalną skuteczność. Można więc nazwać mnie “środkowym”, po części trafiają do mnie argumenty każdej ze stron – najmniej te najbardziej skrajne. Bo tak, trzeba zachować czujność i przestrzegać podstawowych zasad higieny, ale chowanie się po jaskiniach i przygotowania na koniec świata są jak polowanie na jelenia przy użyciu balisty. Natomiast udawanie, że problemu nie ma, a nawet jeśli to dotyka tylko starych i schorowanych to proszenie się o dalsze kłopoty. Każda plaga największe piętno odciska na najsłabszych organizmach, co nie znaczy, że nie może ulec wzmocnieniu – według niektórych znachorów to całkiem prawdopodobne. Poza tym czyż zadaniem silnych, nie jest obrona słabych? Czy nie to wyróżnia nas na tle innych stworzeń, że w dużym stopniu pokonaliśmy “selekcje naturalną” i troszczymy się o siebie nawzajem?

                Czy Wasz Czarnoksiężnik dał się więc przekonać siewcom lęku i obawia się, że zaraza lada moment dotrze do Dadorii? Nie. Jestem spokojny i pełen optymizmu. To samo zalecam Wam drodzy przyjaciele – zdrowie ducha i pozytywne nastawienie jest równie ważne w pokonaniu choroby co silny organizm. ALE! – włączenie “trybu nieśmiertelności”, bieganie z uśmiechem na ustach po terenach objętych kwarantanną i ocieranie się o chorych, to nie dowód na potęgę umysłu rodem mistrza Zen, a recepta na dołączenie do grona zarażonych. Dlatego w godzinie próby życzę Wam rozsądku i zdrowia Czytelnicy. Jak mawiał pewien filozof z Blokowiska “z fartem i bez przypału”!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.